Peterhof to miejscowość położona na zachód od Sankt Petersburga. Tu swego czasu zabawiali się wielmoże. Dziś się już nie zabawiają. Dzięki temu można sobie pooglądać pałac i pospacerować po przestronnym parku. Można podumać nad zatoką finską. Można tą zatoką popłynąć do Petersburga. Można miło i sympatycznie zwiedzić czas wśród tłumu turystów. Należy jednak mieć na względzie, że w tych okolicach średnio (znów statystyka!) rocznie jest zaledwie 60 dni słonecznych.


W tle ponad obrysem czaszki znajduje się Zatoka Finska oraz Finlandia.

W tle poza Zatoką Finską znajdują się zabudowania Sankt Petersburga.

Ten dziwny wyraz twarzy wywołany został stakańczykiem wodki Briljant. Dość głębokim.

Djewoczki w parkie.

Kanalik łączący pałacowe fontanny z zatoką.

Nadmiar zbytku i luksusu potrafi wywrzeć wrażenie.

Swoją miną staram się scharakteryzować moją miłość do sztuki fontaniarskiej.

Rzeźba naśladująca pozy turystek z Polski.

Przepełniony dumą wznieconą złotymi rzeźbami.

Krocząc z Aleksandrą starałem się wczuć w rolę tutejszej arystokracji. Pomimo dosyć wysokiego limitu na karcie visa słabo mi szło.

Miejscową namiętnością jest pozowanie do zdjęć. Zdjęcia wykonywane są przez wszelkiego typu sprzęt. Od aparatów analogowych po telefony komórkowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz